21.02.2012

what kind of paradise am I looking for?

Krótkie podsumowanie początku tygodnia:
- nic się nie zmieniło w kwestii poniedziałków - nadal ich nie lubię
- ośmielę się stwierdzic, że po ostatnich mrozach, prawie poczułam wiosnę
- zostałam zatrzymana przez policję za parkowanie w niedozwolonym miejscu (WTF?? zawsze tam parkuję...)
- na fitnessie zaszaleliśmy i zrobiliśmy pierwsze podejście do jogi - nawet nawet, ale jak ktoś myśli, tak jak ja do tej pory, że to takie miłe, przyjemnie i relaksujące - jest w błędzie
- z przykrością stwierdzam, że zjadłabym napoleonkę, toffinkę itp.
- z jeszcze większą przykrością stwierdzam, że podoba mi się zbyt wiele rzeczy, za dużo rzeczy chciałabym miec, a niekoniecznie posiadam wolne środki finansowe, które mogłabym na te "potrzeby" przeznaczyc
- zakochałam się w pewnej spódnicy z Mango...
- absolutnie powinnam miec blokadę internetu - zero dostępu do stron typu: allegro, deezee, river island, bershka, stradivarius, h&m, mango itp., itd.
- mam też ochotę na coś niezdrowego - najlepiej wielkiego burgera ;P
OK, koniec, już nie wymyślam...
Zestaw jak zwykle średnio aktualny, ale w stosunku do poprzedniego już bardziej :)

kamizelka, rajtki - no name
sweter - nie pamiętam, a siedzę wygodnie na kanapie i udanie się na poszukiwania w celu sprawdzenia, czy napis na metce cokolwiek mi mówi czy nie jest obecnie ponad moje siły, ale jak nie zapomnę, to sprawdzę następnym razem
buty - Caterpillar



2 komentarze: