1. Książka - Camilla Lackberg "Niemiecki bękart" - c.d.
2. Film - "Wyspa skazańców"
3. Jedzonko - babeczki karmelowe, placek z jabłkami, drożdżówka z serem, pyszne słodkości ;)
4. Piosenka - Smoke City "Underwater love"
http://www.youtube.com/watch?v=Vncy40nAMr0
5. Ulubiony zakup - "mazana" tunika
6. Must have - biżu :)
3.06.2012
30.05.2012
28.05.2012
even when we're apart it feels like we're together
Ale ale - ja wcale nie mam żadnych zaległości ze zdjęciami. Ani trochę... ;) Fotki oczywiście sprzed upalnych dni. Nie jestem sadomasochistką - nie paraduję w rajtach podczas upałów :)
dobra, to tak:
bluzka, rajtki, opaska - no name
spódnica - Zara
buty - Deichmann
zegarek - River Island
"gnieciony" pierścionek - Mango
reszta biżu - no name
dobra, to tak:
bluzka, rajtki, opaska - no name
spódnica - Zara
buty - Deichmann
zegarek - River Island
"gnieciony" pierścionek - Mango
reszta biżu - no name
27.05.2012
summary of this week
1. Książka - Camilla Lackberg "Niemiecki bękart"
2. Film - "Łowcy głów" - bardzo polecam
3. Jedzonko - nachos z pikantnym sosem, miałam na nie mega ochotę!! i koktajl bananowy :)
4. Piosenka - Nickelback "Hero"
http://www.youtube.com/watch?v=oxn2UHf7AhI&feature=fvst
5. Ulubiony zakup - chyba postawię na wiązaną bluzeczkę Atmosphere
6. Must have - ale wiecie co? ja chyba chwilowo niczego nie potrzebuję, nie mam żadnych mast hewów :) co ja muszę? muszę zatankowac auto... o tak - zdecydowanie powinnam się tym zając :)
2. Film - "Łowcy głów" - bardzo polecam
3. Jedzonko - nachos z pikantnym sosem, miałam na nie mega ochotę!! i koktajl bananowy :)
4. Piosenka - Nickelback "Hero"
http://www.youtube.com/watch?v=oxn2UHf7AhI&feature=fvst
5. Ulubiony zakup - chyba postawię na wiązaną bluzeczkę Atmosphere
6. Must have - ale wiecie co? ja chyba chwilowo niczego nie potrzebuję, nie mam żadnych mast hewów :) co ja muszę? muszę zatankowac auto... o tak - zdecydowanie powinnam się tym zając :)
25.05.2012
Mr Sandman give me a dream
Kończą się moje zapasy zdjęc na dysku. Trzeba będzie zmierzyc się w końcu z przerzuceniem reszty z aparatu. Może jak dobrze pójdzie, uda mi się przeprowadzic tą akcję przez weekend. A póki co pokażę wam jedną z letnich piżamek, jedną z dwóch moich ulubionych - nie jest to komplet - góra z Oysho, dół no name, ale myślę, że razem tworzą fajną całośc. I tak myślę, że może będzie post "piżamowy" :) Ale to innym razem.
24.05.2012
maseczka z błotka - hardcore
Uwaga! Tylko dla osób o mocnych nerwach!
Chciałam wam pokazac efekt zastosowania maseczki z błota z Morza Martwego.
Zacznę od tego, że jestem posiadaczką cery mieszanej, skóra w niektórych miejscach łatwo się przesusza, w innych błyszczy się, no i niestety lubi coś wyskoczyc, a że ja nie umiem utrzymac rąk przy sobie i rozdrapię, wycisnę i rozpaskudzę wszystko, co tylko się da, to efekty często są opłakane. Co prawda wiem, że robię źle, wiem, że nie powinnam, ale czasem moje ręce są szybsze ;)
Foto pierwsze to właśnie efekt "na świeżutko" akcji "rozdrapywanie" - zaczerwienienia, ranki i tym podobne cuda.
Maskę nakłada się za pierwszym raz na 3 min, żeby sprawdzic, czy nie będzie reakcji alergicznej, przy kolejnych aplikacjach można trzymac dłużej. Zupełnie normalnym zjawiskiem jest pieczenie, ale oczywiście nie powinno piec zbyt mocno - wtedy prawdopodobnie mamy do czynienia z alergią. Zmywamy letnią wodą i gotowe. Efektem jest wygładzona, zmatowiona skóra, widac nawet zmniejszenie zaczerwienień - mam na myśli rozdrapane syfy, wydaje mi się, że ewentualny obrzęk też jest mniejszy, a pory są zwężone. Nie ryzykowałabym na własną rękę przy skórze mocno podrażnionej, trądzikowej, wtedy lepiej udac się do dermatologa, niż próbowac wszystkiego po kolei.
Dodam jeszcze, że maskę bez problemu można kupic na allegro, łatwo się ją nakłada i zmywa, zapach jest "błotnisty", ale nie jest bardzo intensywny lub nieprzyjemny (ale najpiękniejszy też nie). Poza tym błotko można stosowac na całe ciało - ma działanie antycellulitowe - a także jako maskę na włosy.
Podsumowując - myślę, że warto wypróbowac ten kosmetyk. I tak na przyszłośc - rozdrapywanie wszelkich wyprysków naprawdę nie jest dobrym pomysłem.
Chciałam wam pokazac efekt zastosowania maseczki z błota z Morza Martwego.
Zacznę od tego, że jestem posiadaczką cery mieszanej, skóra w niektórych miejscach łatwo się przesusza, w innych błyszczy się, no i niestety lubi coś wyskoczyc, a że ja nie umiem utrzymac rąk przy sobie i rozdrapię, wycisnę i rozpaskudzę wszystko, co tylko się da, to efekty często są opłakane. Co prawda wiem, że robię źle, wiem, że nie powinnam, ale czasem moje ręce są szybsze ;)
Foto pierwsze to właśnie efekt "na świeżutko" akcji "rozdrapywanie" - zaczerwienienia, ranki i tym podobne cuda.
Maskę nakłada się za pierwszym raz na 3 min, żeby sprawdzic, czy nie będzie reakcji alergicznej, przy kolejnych aplikacjach można trzymac dłużej. Zupełnie normalnym zjawiskiem jest pieczenie, ale oczywiście nie powinno piec zbyt mocno - wtedy prawdopodobnie mamy do czynienia z alergią. Zmywamy letnią wodą i gotowe. Efektem jest wygładzona, zmatowiona skóra, widac nawet zmniejszenie zaczerwienień - mam na myśli rozdrapane syfy, wydaje mi się, że ewentualny obrzęk też jest mniejszy, a pory są zwężone. Nie ryzykowałabym na własną rękę przy skórze mocno podrażnionej, trądzikowej, wtedy lepiej udac się do dermatologa, niż próbowac wszystkiego po kolei.
Dodam jeszcze, że maskę bez problemu można kupic na allegro, łatwo się ją nakłada i zmywa, zapach jest "błotnisty", ale nie jest bardzo intensywny lub nieprzyjemny (ale najpiękniejszy też nie). Poza tym błotko można stosowac na całe ciało - ma działanie antycellulitowe - a także jako maskę na włosy.
Podsumowując - myślę, że warto wypróbowac ten kosmetyk. I tak na przyszłośc - rozdrapywanie wszelkich wyprysków naprawdę nie jest dobrym pomysłem.
Foty robione telefonem - a dysku są ok, ale nie mam pojęcia jak dokonac ich cudownego obrócenia na blogspocie :/
Subskrybuj:
Posty (Atom)














