23.06.2012

result of my laziness

Nie mówiłam nigdy, że nie jestem leniwa, prawda? Na pewno nie :) Otóż przyznaję się, jestem leniem i czasami nawet z tym nie walczę. Tak było też tym razem. Nastąpiło to jak na złośc mniej więcej w środku tygodnia, gdy czasu było za mało, a rzeczy do zrobienia za dużo - bo i musiałam oczywiście obejrzec mecz i niestety wstac wcześnie rano, a po meczu jeszcze pomyślec, w co by tu przyodziac się dnia następnego, umyc włosy, wysuszyc je, przepakowac torebkę, uszykowac jedzonko, ogarnąc trochę rudego stwora i najlepiej jeszcze coś obejrzec albo poczytac przed snem. W ostatniej chwili ze zgrozą ujrzałam, że na moich pazurkach nie ma już nieskazitelnej warstwy lakieru, no i niestety wypadałoby zmyc wszystko i pomalowac na nowo, ale nie byłam w stanie podjąc się tego heroicznego czynu. Dlatego wylałam trochę zmywacza na wacik, wacikiem przetarłam tylko górne części paznokci, tak, że w pewnych miejscach stary lakier zachodził wyżej, a w niektórych niżej, a później na czystą powierzchnię nałożyłam lakier w innym kolorze. Efekt pozytywnie mnie zaskoczył i mam zamiar od czasu do czasu pomalowac paznokcie w ten sposób, no dobra, wiadomo, kiedy znowu to zrobię :)




1 komentarz: